Rozmowa z prezesem Związku „Polskie Mięso", Witoldem Choińskim
Związek „Polskie Mięso" od kilku lat wspiera i promuje producentów oraz sprzedawców polskich wyrobów mięsnych. Akcje promocyjne przynoszą coraz lepsze rezultaty, a polskie wędliny i mięso są wychwalane nie tylko przez polskich klientów. Szynki, kiełbasy, pasztety, a do tego pieczone kaczki czy gęsi królują na polskich, świątecznych stołach. A co poleca nam Witold Choiński, prezes zarządy Związku „Polskie Mięso"?
- Za kilka dni Święta Bożego Narodzenia. Polskie święta, polskie ryby, polskie mięso i wędliny... . No właśnie, czemu polskie, skoro coraz więcej mamy mięsa z zagranicy?
- Cóż, myślę, że nadszedł okres, szczególnie w Europie, kiedy każdy kraj zaczyna walczyć o swoje. Mam na myśli właśnie regionalne produkty. W Polsce możemy nie tylko szeroko promować nasze produkty mięsne, ale wręcz chwalić się tym, co mamy. Jesteśmy jedynym z niewielu europejskich krajów, który może chwalić się tradycyjną produkcją, tradycyjnym chowem trzody chlewnej czy nawet drobiu. Nasze mięso jest naprawdę doskonałej jakości, a przy tym spełniamy wszystkie normy Unii Europejskiej. Chodzi tu o żywienie, dobrostan zwierząt czy hodowlę. To powoduje, że polskie mięso, jego jakość, znane jest w całej Europie. Chociaż ostatnio szyki psuje nam afrykański pomór świń (ASF – red.), choroba z którą musimy sobie poradzić.
- No właśnie to bardzo ogranicza nam eksport mięsa. Czy stąd akcje promocyjne prowadzone przez Polskie Mięso?
- Promocja jest skierowana do polskich klientów, natomiast problem ASF musimy rozwiązać jak najszybciej, tu w kraju, przy pomocy rządu, co już się dzieje. Nasz eksport do takich krajów jak Chiny czy USA bardzo zmalał, natomiast wciąż eksportujemy do krajów Unii Europejskiej.
- Niektóre rynki są dla naszego mięsa i wędlin zamknięte. W Polsce jednak, nic nie ogranicza sprzedaży. Przed Świętami przez te wszystkie „Biedronki" i „Lidle" przewijają się tysiące ludzi. Oferujemy im jednak gorsze gatunki wyrobów...
- Nie zgodzę się z taką tezą. Mówi pan o sytuacji sprzed paru lat. Dzisiaj klienci są świadomi tego, co kupują, czytają etykiety porównują składniki i kiedy widzą na przykład, że kiełbasa ma zbyt mało procent mięsa to po prostu jej nie kupują. Produkcja też się zmieniła. Stosujemy stare, sprawdzone receptury, a wędliny i mięso są naprawdę dużo lepsze. Niektórzy klienci mają obawy i nie kupują mięsa pakowanego, ale proszę mi wierzyć, że jest ono jedynie pakowane próżniowo i nie zawiera żadnych konserwantów, natomiast można je przechowywać nieco dłużej.
- A pan? Gdzie kupuje mięso czy wędliny, choćby teraz, przed świętami? Duże sklepy czy może małe masarnie?
- Pracuję w tej branży ponad 20 lat i wiem doskonale, że nasze, polskie mięso niezależnie od miejsca sprzedaży jest bardzo wysokiej jakości. Zakupy robię zarówno w supermarketach jak i małych zakładowych sklepach. Jak każdy mam swoje ulubione miejsca.
- Co będzie królowało na Pana stole w okresie Świąt? Tradycyjny karp i...?
- ... tradycyjna polska szynka (śmiech). Oczywiście będą też kiełbasy i to, co ja osobiście uwielbiam – polski, pyszny salceson i fantastyczna kaszanka. Nie zapomnimy również o pasztecie, który ostatnio coraz częściej wjeżdża na świąteczne stoły. Oczywiście wszystko to produkowane według sprawdzonych przez lata receptur.
- Jednym słowem staropolska wigilia...
- Tak. A jeśli staropolska, to będą na stole również ryby.
- Cóż, wypada jedynie życzyć ... smacznego. Panu i wszystkim hodowcom oraz producentom polskiego mięsa i wędlin. No i oczywiście konsumentom.
- Na pewno będzie smacznie na naszych świątecznych stołach, gdy klienci będą szukać wyrobów oznaczonych logiem „Produkt Polski". To są świetne wyroby, bardzo wysokiej jakości, bezpieczne i smaczne, a powinniśmy je promować na całym świecie.
rozmawiał: Wojciech Potocki (Tygodnik 7 Dni)